statystyka
Będzie o mnie i moim zmaganiu się z sobą samym. O psach i mojej wielkiej do nich miłości i wdzięczności za pomoc na każdym zakręcie.
RSS
wtorek, 08 września 2009

Witam

Zapraszam Wszystkich uczestników prowadzonych przeze mnie zajęć na kolejny wykład. „Porozmawiajmy o psich zmysłach”. Wrażliwość zmysłów zwierząt często jest powodem tworzenia wielu mitów nt. ich zachowań. Wiedza o biologii i mechanizmach działania zmysłów skutecznie obala wiele mitów związanych z zachowaniami zwierząt. Pozwala również, lepiej zrozumieć najprostsze zdarzenia z życia czworonoga, których nie potrafimy zrozumieć lub zaakceptować. Wykład będzie zwieńczeniem i podsumowaniem treści publikowanych  na blogu.

Zapraszam 20 września (niedziela) o godz 11.00. do Radości ul. Ulanowska 15. Przypominam, że tego dnia przyjeżdżamy bez psów. Dla osób uczestniczących w zajęciach wykład jest częścią szkolenia. Pozostali zainteresowani mogą wrzucić do puszki 30 zł na rzecz organizacji szkoleń dla psów schroniskowych.

Pozdrawiam

Robert Drozda

tel: 0668097589, 022 4284562

4drozdy@wp.pl
www.drozdaipsy.blox.pl

gg 10330283

10:08, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 września 2009

Psi dotyk

Jeszcze do niedawna, dotyk wśród innych zmysłów był umiejscawiany na końcu w hierarchii ważności. Jako, że większość ssaków została już rozebrana na czynniki pierwsze, biologia mechanizmów działania zmysłu dotyku jest dobrze znana. No i doceniona, jednakże wydaje się, że tylko przez tych, którzy ją poznali. Nadal w powszechnym rozumieniu problemu, dotyk jest dla zwierząt nieistotnym fragmentem ich biologii. A to nieprawda. Bo u psów dotyk jest trzecim pod względem istotności zmysłem komunikacji z bodźcami środowiskowymi. Przeciętny przewodnik psa prędzej zadba o ugotowanie pysznego jedzonka niż np. o celowy masaż relaksacyjny. Tymczasem nasz pies to właściwie jeden wielki receptor dotykowy. Cała jego powierzchnia skóry pokryta sierścią, pokryta jest taką samą a nawet znacznie większą ilością receptorów dotykowych. Każdy włos to dźwignia, która zmieniając swoje położenie przekazuje informacje o zjawiskach fizycznych zachodzących bezpośrednio pod skórą, na jej powierzchni i bezpośrednio nad nią. Mówiąc dotyk, zwyczajowo rozumiemy pojawienie się jakiegoś fizycznego bodźca na powierzchni naszej skóry. Po prostu coś czujemy na sobie. Częściej reakcje na bodźce dotykowe bywają bezwarunkowe niż okraszone świadomym odczuwaniem. Jeśli nie musimy świadomie reagować na dotyk to, działamy automatycznie lub na półautomatycznie. Czując wysoką temperaturę lub ukłucie w rękę, odsuwamy ją. Idąc na bosaka po nierównym podłożu, podkurczamy nogi i automatycznie przenosimy ciężar ciała na stopę, pod którą nie wyczuwamy niczego drażniącego. Receptory czucia skórnego reagują nie tylko na dotyk. Są wśród nich mechanoreceptory – rejestrujące dotyk, ucisk, rozciąganie, wibracje. Termoreceptory – zmiany temperatury, oraz nocyceptory – rejestrujące pobudzanie tzw. bodźcami uszkadzającymi, prościej bólowymi. Rozmieszczenie i zagęszczenie receptorów czuciowych na ciele psa jest  nierównomierne. Dotykowych najwięcej jest w okolicach głowy, wzdłuż kręgosłupa czy na tzw. słabiźnie. Receptory reagujące wyraźniej na ucisk i wibracje, najgęściej zlokalizowane są na łapach, poduszkach palców i między nimi. Równomiernie choć w mniejszym zagęszczeniu na całej bocznej części psa. Podobnie jest z receptorami tzw. bólowymi i reagującymi na zmianę temperatury. Chciało by się teraz napisać więcej o anatomii poszczególnych elementów składowych zmysłu dotyku, ale o tym można przeczytać w literaturze fachowej, której jest bez liku. Z punktu widzenia właściciela psa, ciekawsza powinna być funkcjonalność zmysłu dotyku. Zanim przejdę do tego zagadnienia, najpierw wspomnę o pewnej ważnej właściwości receptorów; możliwościach adaptacyjnych. Każdy receptor charakteryzuje zdolność adaptacji na działanie bodźców o stałym natężeniu. Są receptory, które pod wpływem stałego oddziaływania bodźca nawet o dużym natężeniu ale stałym, stają się na niego mniej wrażliwe (receptory fazowe). Są też takie, które utrzymują pełną gotowość znacznie dłużej, nawet gdy natężenie bodźca słabnie (receptory toniczne). Jakie to może mieć znaczenie w przełożeniu na zachowania psów.

Przykład:

Pies dobrze zsocjalizowany, obyty z sytuacją podróżowania pociągiem, wejdzie do przedziału powali się na boku i będzie spał do końca podróży. No może wstanie, żeby rozprostować kości. Inny pies nigdy wcześniej nie podróżujący pociągiem, wejdzie wystraszony do przedziału, przyjmie pozycję waruj, będzie dyszał, skomlił lub drżał pełen niepokoju. Skąd takie dwa różne zachowania? Oczywiście z doświadczeń socjalizacyjnych ale wspartych funkcjonowaniem zmysłu dotyku. Pies „obyty” położy się na boku, bo tam ma najwięcej receptorów fazowych. Wcześniej doświadczył dyskomfortu związanego z podróżą i jakoś to zaakceptował. Ponadto, wibracje, szarpnięcia czy ucisk działają na część ciała reagującą mniejszą wrażliwością. Generalnie pozycja psa leżącego na boku jest dla niego relaksująca. Pies wykazuje wtedy mniejszą czujność. Zupełnie inaczej jest w przypadku pozycji waruj. Przylegające, ale nie dociśnięte do podłoża stopy, ostrogi, opuszki piątego palca działają jak sejsmograf. Psy jeśli nie muszą i czują się komfortowo, to nie przyjmują pozycji waruj. Waruj jest pozycją kiedy wszystkie zmysły wykazują większą czujność. W łańcuchu łowieckim wielu drapieżników jest to jedna z pierwszych postaw przyjmowanych przez zwierzęta namierzające swoją ofiarę. Jest to też postawa gotowości do ucieczki lub uniku. Dlatego pies podróżujący pociągiem w pozycji waruj może być „jednym kłębkiem nerwów”, zestresowanym masą bodźców docierających do jego receptorów i brakiem możliwości zrobienia uniku bądź zrozumienia ich znaczenia.

Po co właściwie psom, zwierzętom, ludziom zmysł dotyku?

Jest to niezwykle ważny kanał komunikacji z własnym środowiskiem. Dzięki receptorom składającym się na zmysł dotyku potrafimy analizować i rozpoznawać: wielkość, ciężar, strukturę i kształt przedmiotów. Uzyskujemy informacje o zjawiskach fizycznych dziejących się wokół nas, jak zmiany temperatury, drgania wibracje. Potrafimy przewidywać sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu. Sprawnie działające receptory dotykowe dostarczają informacji zwrotnych o dokładności wykonywanych czynności manipulacyjnych. Wreszcie receptory dotykowe rozpoczynają łańcuch połączeń neuronalnych, tej części układu nerwowego, która odpowiada za dokładność czynności ruchowych w tym utrzymywania równowagi. U psów receptory reagujące na ucisk, te rozmieszczone na łapach, w stawach i mięśniach pozwalają na półautomatyczne zmiany pozycji i przemieszczanie się bez dodatkowej analizy podłoża. Zwierzęta nie muszą rozglądać się za czymś gładkim żeby postawić tam stopę. Umiejętnie unikają i omijają przeszkody, nawet te stające na drodze tylnym łapom. Coś za coś. Na swoje nieszczęście, czasami, psy mają w łapach „sejsmografy”, jednakże mało wrażliwe na ból. Dla psów pracujących na gruzowiskach to bywa istnym przekleństwem. Potrafią bez opamiętania pracować, biegając po ostrych krawędziach, raniąc i ścierając do krwi poduszki łap, zapominając o bólu. Na temat odczuwania bólu przez psy ciągle obecny jest niczym nieuzasadniony mit. Nawet wśród weterynarzy zdarzyło mi się słyszeć, że psy mają tak obniżony próg odczuwania bólu, że właściwie to obcięcie ogona czy uszu bez znieczulenia nie robi na nich wrażenia. Już nie wspomnę, że proceder taki jest prawnie zabroniony. Ciągle jest dużo takich którzy obcinają psom coś dla urody. Szkoda, że nie mają odwagi obciąć czegoś sobie samym. Każda ingerencja chirurgiczna jest dla psów bolesna. Prawdą jest, że końcówki uszu czy ogona mogą być ubogie w receptory reagujące na ból. Może jednak być tam bez liku tych wrażliwych na dotyk i wibracje, poza tym są to już teraz cechy osobnicze odmienne dla różnych ras. Nie udawajmy psy odczuwają ból i będą, dopóki człowiek nie wyhoduje jakiegoś dziwoląga odpornego na wszystko. Brak wiedzy na temat biologii mechanizmów zachowania u zwierząt nie może być usprawiedliwieniem dla nieodpowiedzialnego wykorzystywania zwierząt, nie tylko psów. Pogłębiając własną wiedzę coraz częściej zadaję sobie pytania związane z obecnością wokół nas psów tzw. pracujących. Wiadomo, człowiek zawsze będzie ważniejszy od psa. Psie usługi świadczone na rzecz ludzi są czasami nieocenione lub niezbędne, tylko czy świadomie doceniane. Doceniane nie tylko z punktu widzenia ich przydatności, ale również kosztów i wysiłku ponoszonych przez zwierzęta. Obawiam się, że nie, bo pojęcie humanitarnego traktowania zwierząt jest jeszcze słabo zdefiniowane i opiera się wyłącznie na filozofii rozumienia świata ludzkiego. Zbyt mało wiemy o zwierzętach, lub wiemy ale nie potrafimy nieantropomorfizować. Ja zresztą też. Miało być o dotyku a zacząłem filozofować.
Na koniec jeszcze o czymś ważnym, już tylko związanym z anatomią psa. Psy, koty większość ssaków mają tzw. wibrysy. Potocznie mówimy na nie wąsy. Długie twarde włosy, których najwięcej jest na faflach i pod dolną szczęką, ale też zdarzają się na policzkach, łałoku, szyi. Czasami wyrastają ze zgrubienia przypominającego brodawkę. Zdarza się, że właściciele psów zgłaszają się do weterynarza z pytaniem; czy nie są to zmiany nowotworowe? Nie, są to po prostu grubsze włosy u nasady których znajdują się skupiska prawie wszystkich rodzajów receptorów kontaktowych. To niezwykle ważny narząd komunikacji ze światem zewnętrznym. Wibrysami zwierzęta posługują się jak uniwersalnymi detektorami rozpoznającymi kształt, fakturę i wielkość przedmiotów. Reagują na zmiany temperatury, powiew wiatru, zmiany w wilgotności powietrza czy dotykanych przedmiotów. Psy potrafią rejestrować wibrysami nawet zmiany ciśnienia atmosferycznego, czasami działają jak barometr. Wibrsyami psy posługują się na co dzień i zawsze. Przy słabym wzroku psa jest to narząd doskonale uzupełniający orientację w ciemności jak i w bardzo ostrym świetle. Uważajmy na psie wibrsy, nie powinniśmy bawić się w bezcelowe ich drażnienie, ani niepotrzebne ich obcinanie, szczególnie przy upiększających zabiegach fryzjerskich. Dbajmy o to żeby brody kudłatych psów nie były posklejane. Wibrys skołtuniony z sierścią na brodzie przestaje działać. Możemy się zdziwić gdy w bardzo słoneczny dzień, nasz pies nagle walnie głową w drzewo bo straci orientację w terenie, jego wibrysy po prostu „nie widzą”, znaczy nie czują. Jeszcze jeden mit. Dotyczy wrażliwości na ciepło i zimno. Panuje przekonanie, że psy nie odczuwają ciepła a jedynie unikają zimna. To jakaś mocno pokręcona idea. To prawda, że u ssaków jest od 3 do 10 razy więcej receptorów zimna ale nie znaczy, że ciepło to pojęcie abstrakcyjne. Zwierzęta przede wszystkim rejestrują różnicę temperatur pomiędzy skórą i otoczeniem. Przedmioty, które stykając się ze skórą nie zmieniają jej temperatury zazwyczaj w ogóle nie są rejestrowane ani przez receptory ciepła ani zimna. Receptory ciepła reagują na zmiany temperatury skóry zazwyczaj w zakresie 30 – 50 stopni C, natomiast receptory zimna rejestrują zmiany w zakresie 12 – 35 stopni C. Mechanizm termoregulacji u psów to zresztą bardzo ciekawy temat, zazwyczaj kompletnie nieznany właścicielom psów. Postaram się kiedyś poświęcić temu więcej czasu. Na razie tyle o ogólnie rozumianym zmyśle dotyku. Jak zwykle dodam, że prawidłowe funkcjonowanie jednego ze zmysłów to współpraca wszystkich pięciu.

14:39, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 sierpnia 2009

Psi wzrok.

Psi wzrok w porównaniu z ludzkim znowu wydaje się ułomnym. Czy jest takim naprawdę? Wzrok psi nie należy do najmocniejszych ogniw psich zmysłów. Psy widzą słabo. Fizjologicznie to dość „upośledzony” zmsł. Oczywiście tylko w porównaniu z ludzkim. „Upośledzony” nie oznacza niedorozwinięty. Budowa oka, rodzaje receptorów, czy sposób przetwarzania promieniowania świetlnego na rozpoznawane bodźce środowiskowe, jest u większości kręgowców taki sam. Różnimy się jedynie tym co i kiedy możemy zobaczyć, niektórzy jeszcze tym co chcą zobaczyć. Światło uważa się za najbardziej niezawodny rodzaj sygnałów jakim organizm może się posługiwać. Szybkość rozchodzenia się światła, możliwości załamywania się czy przenikania są niezawodne. No może poza przenikaniem przez obiekty nieprzezroczyste. Wreszcie światło jest niezbędnym warunkiem podtrzymywania wielu i bardzo różnych procesów życiowych. Jeśli zgaśnie nam Słońce my zgaśniemy razem z nim. W fizyce światło określa się jako drgania elektromagnetyczne o długości fali od ok. 180 do 4000 nm. To co widzimy na co reaguje oko to światło widzialne i jest tylko fragmentem pasma tych drgań zawierającym się między 380 a 750 nm. Różne żywe organizmy mogą reagować w granicach pasma szerszego bądź krótszego. Niektóre reagują na ultrafiolet, niektóre na podczerwień. To co widzą jest efektem uwarunkowań ewolucyjnych oraz środowiskowych. Najlapidarniej, można powiedzieć, że widzimy to co jest nam niezbędne do życia, lub to na co pozwalają otaczające nas warunki środowiskowe. Drapieżne ptaki widzą z dużej odległości ogromną ilość szczegółów. Sowy po ciemku dostrzegą biegającą w trawie mysz. Nietoperze po ciemku nic nie widzą, (mają natomiast świetny aparat echolokacji, o tym później). Dzikie koty widzą słabo, ale reagują na najmniejszy ruch dziejący się w zasięgu ich wzroku itd. Tak jak pisałem, schemat budowy oka u kręgowców jest praktycznie taki sam. Różnice są jakościowe, począwszy od budowy czaszki, która decyduje o rozstawie gałek ocznych. Elastyczności i przezroczystości soczewki co ma wpływ na możliwości akomodacji wzroku, czyli jakby nastawiania oka. Budowy siatkówki, twardówki, ilości receptorów (pręcików i czopków), ilości substancji pigmentowych w naczyniówce itp. Gdybym chciał o tym tylko pisać to chyba bym nie skończył tego odcinka. Ważne, że różnice są i mają wpływ na to co i jak widzimy.

Wróćmy jednak do psów. Co decyduje o sprawności wzroku psa? Pies podobnie jak jego przodek wilk, w zasadzie pozostaje drapieżnikiem. Odziedziczył zatem czaszkę z gałkami ocznymi osadzonymi tak, że posiada duży kąt pola widzenia. Sześć par mięśni, bardzo sprawnie i szybko obracających gałkami ocznymi. Dość dużą ilość pręcików, receptorów odpowiedzialnych za widzenie nocne i reakcję na obiekty znajdujące się w ruchu. Mało czopków, receptorów odpowiedzialnych za widzenie w jasnym świetle i rozróżnianiem barw. Słabą rozdzielczość widzenia czyli rozróżniania sąsiadujących obok siebie np. przedmiotów jasnych i ciemnych. Elastyczną soczewkę i dość dobre zdolności akomodacyjne wzroku.

Jakie przełożenie na sposób widzenia ma jakość wzroku psa?

Pies bardzo dobrze spostrzega poruszające się obiekty, nawet te odległe. Może natomiast zupełnie stracić orientację gdy pozostaną w bezruchu. Bardzo dobrze widzą w ciemności znacznie lepiej niż człowiek, ale gorzej niż nocne drapieżniki. W ostrym świetle o dużej jasności, widzą słabo, wręcz unikają takiego światła. Mała ilość czopków, receptorów odpowiedzialnych również za rozróżnianie barw, ogranicza pasmo widzenia między 390 a 540 nm.  Oznacza to, że psy rozpoznają barwy od fioletowo – niebieskich do zielono – żółtych. Widzą podobnie jak daltoniści czyli barwy zdecydowanie mniej nasycone. Dobrze rozpoznają perspektywę i odległość.

Oczywiście między rasami psów istnieje wiele różnic. Głównie wynikają one z budowy czaszki co za tym idzie szerokości pola widzenia. Owczarki mają np. zazwyczaj oczy osadzone bardziej z przodu niż psy myśliwskie. Sposób wykorzystania wzroku przez psy związany jest z ich doświadczeniami. Pracujące psy myśliwskie czy pasterskie mają więcej doświadczeń socjalizacyjnych w tym zakresie. Szybciej reagują na obiekty w ruchu, gesty swoich przewodników. Są psy, które w trakcie szkolenia lepiej pracują przy komendach wydawanych gestem. Pamiętajmy że na bodźce świetlne każdy pies mimo swojej ułomności reaguje najszybciej. Wzrok nie jest jednak w życiu psa tak ważny jak słuch czy węch. Psy ociemniałe są zupełnie samodzielne wykorzystując do kontaktu ze środowiskiem pozostałe zmysły. Należy jednak pamiętać, że nie zawsze można polegać tylko na informacjach odbieranych przez receptory węchowe, dotykowe, smakowe i słuchowe. Wiele przedmiotów i zjawisk o charakterze nieorganicznym nie wiążę się z powstawaniem substancji chemicznych czy dźwięków. Niekiedy wiedza o środowisku może pochodzić tylko z bodźców tzw. świetlnych. No i na koniec przypominam, że sprawność posługiwania się jednym ze zmysłów zawsze zależy od współpracy z pozostałymi.

Acha! Nie rzucajcie psom czerwonej piłki na brązowe lub fioletowe podłoże bo mogą jej nie zauważyć. Na szczęście mają węch, ale o tym później.

10:44, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 sierpnia 2009

No i wreszcie mamy powrót Pawła wraz z jego magicznym okiem co zawocowało pięknmi zdjęciami.

 

20:06, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Psi smak.

Zmysł smaku to najsłabsze ogniwo ogólnych możliwości percepcyjnych psa. Kubki smakowe rozmieszczone na języku, podniebieniu, dziąsłach i krtani to zaledwie 10% zasobów człowieka. Wydaje się, że żeby żyć i przetrwać, psom nie jest niezbędne wysublimowane wyczucie smaku. W większości przypadków, zwierzęta zaliczane do drapieżników, a psy do nich należą, jedzą w sposób bardzo kompulsywny. Właściwie pochłaniają pokarm nie roztrząsając kwestii jego walorów smakowych. To pozostałość po przodkach śpiesznie zjadających upolowaną zdobycz w obawie przed atakiem konkurencji. W trakcie ewolucji okazało się, że przy takim trybie jedzenia smak nie odgrywa wielkiej roli. To właściwie po co psom zmysł smaku? Na poziomie behawioralnym zmysł smaku służy głównie do rozpoznawania znanych i nieznanych substancji. Receptory smakowe to właściwie chemioreceptory reagujące na rozpuszczone lub rozpuszczalne substancje pobierane z pokarmem lub zawartych w dużym stężeniu molekularnym substancji zawartych np. w wdychanych gazach. Człowiek rozróżnia cztery odrębne jakościowo smaki: słodki, gorzki, kwaśny i słony. Jest to jakość opisowa. Nie mamy pojęcia czy są jeszcze inne smaki. Wszystkie inne, które rozróżniamy to kompilacja czterech znanych. Badając rozróżnialność smaków u zwierząt polegamy jedynie na własnym doświadczeniu, uznając że są tylko te, które sami potrafimy opisać. Czy są inne smaki i czy zwierzęta uboższe w receptory smakowe potrafią je rozróżniać? Tego nikt nie wie i szybko się nie dowie. Smak słony zazwyczaj kojarzy się z solą kuchenną. Kwaśny z kwasami, choć nie każdy kwas ma kwaśny smak. Może to powód do przypuszczenia, że są inne smaki niż cztery podstawowe. Gorzki to zazwyczaj alkaloidy, szkodliwe substancje jak strychnina, nikotyna, chinina czy zwykła kofeina. Słodki to węglowodany i aminokwasy. Zazwyczaj najwięcej ich w diecie zwierząt roślinożernych. Ale tu występuje jeden paradoks. Duże stężenie słodyczy bywa odbierane jako smak gorzki. Dlaczego? Jeszcze nie wiem ale się dowiem, bo to intrygujące. Bardzo ważna rzecz, która ma wpływ na sposób karmienia naszych psów. Rozwinę to później. Jakości zmysłowe powstające za pośrednictwem receptorów smakowych wiążą się właściwościami przyjmowanych substancji, takimi jak wartość odżywcza (tzw. słodycz), właściwości elekrolityczne (ph, kwaśność), właściwości osmotyczne (słoność), oraz toksyczność (gorycz). Regulując świadomie tymi wartościami można zwiększać lub zmniejszać atrakcyjność podawanej karmy. Jednak największy wpływ na zwiększenie atrakcyjności smakowej pokarmu można osiągnąć dostarczając psu, jak i każdemu ssakowi odpowiedniego stężenia ciekawych, znanych i pożądanych bodźców węchowych. Im więcej bodźców węchowych towarzyszy podawanemu pokarmowi tym więcej złożonych bodźców smakowych. I tu wychodzi na jaw okrutna prawda o naszych psach. Zjedzą byle „g….”, ważne żeby dobrze pachniało. Fakt ten perfidnie wykorzystują producenci psiej karmy. Wystarczy niewielka ilość produktów pochodzenia zwierzęcego, dużo substratu sojowego, trochę suszonych warzyw i mamy pełnowartościową, bogatą w białko karmę. W procesie technologicznym produkcji karmy, produkty mięsne i warzywa wyjaławiają się ze swoich walorów smakowych. Substrat sojowy prawie nie smakuje, choć ze względu na dużą ilość węglowodanów zachowuje słodycz, a to dobrze rozpoznawany przez psy smak nawet w niewielkim stężeniu. Smaku taki produkt nie ma prawie wcale, zatem wystarczy podbić jego atrakcyjność nasączając go tłuszczami pochodzenia zwierzęcego i roślinnego a następnie szczelnie zapakować żeby aromat za szybko nie wywietrzał. Jeśli producent potem reklamuje „Pyszne mięsne kawałki w sosie” to nas oszukuje. Powinien raczej napisać „Kawałki w pachnącym sosie mięsnym”. Jaki ma to wpływ na zachowania psów? Już kiedyś o tym pisałem, że psy zjadają odchody i jest to normalne zachowanie wpisane w etogram jego zachowań. W odchodach psów karmionych średniej jakości pożywieniem może znajdować się do 30% niestrawionych składników, w dodatku nieźle pachnących. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie żeby je konsumować. Zawsze powtarzam obyczaje zwierzęce są bardzo różne od ludzkich.

Co warto wiedzieć jeszcze o samych receptorach smakowych? Może to, że nie wszystkie rozpoznają wszystkie smaki. Są takie które odpowiadają za jeden z czterech i takie które rozpoznają wszystkie. Dobrze wiedzieć, że w ciągu całego życia ulegają regeneracji, podobnie jak naskórek. Wraz z wiekiem zdolność odbudowy receptorów smakowych zmniejsza się. Na starość wszystkie ssaki mają przytępiony smak. Gorsze rozpoznawanie smaku idzie w parze z zaburzeniami funkcjonowania receptorów węchowych np. przy katarze, uszkodzeniu śluzówki, obecności niektórych toksycznych gazów.

Jaka jest wrażliwość psów na cztery podstawowe smaki?

Psy bardzo dobrze rozpoznają smak słodki. Żeby było zabawniej suki robią to znacznie lepiej. Smaki kwaśne są rozpoznawane w sposób zróżnicowany w zależności od stężenia. Na niektóre kwasy psy w ogóle nie reagują. Smak słony jest wyczuwalny dopiero przy dość znacznym stężeniu. Natomiast smaki gorzkie już przy niewielkim stężeniu. Psy dobrze rozpoznają substancje toksyczne takie jak strychnina.

Jakie przełożenie na zachowanie psów mają ich zdolności rozpoznawania smaków?

Ze względu na słabość zmysłu smaku, rozpoznawanie smaku i upodobania jedzeniowe u psów są w dużej mierze efektem doświadczeń socjalizacyjnych. Podawanie jednego rodzaju karmy od szczenięctwa tworzy specyficzne uwarunkowanie tylko na tą jedną karmę. Pies może całymi latami jeść to samo i nie będzie z tego powodu nieszczęśliwy. Wysiłki właścicieli psów starających się urozmaicić dietę ich pupili pod względem smakowym, raczej nie mają sensu. Lepiej zadbać o wartości odżywcze niż walory smakowe. Karmienie psów słodyczami ciągnie za sobą ryzyko uzależnienia od cukru. Ani to zdrowe ani wygodne. Okraszanie jedzenia czymś słodki, lub czymś co nam samym smakuje nie ma większego sensu bo smaku karmy to i tak nie poprawi, a psa uczy że bez czegoś dodatkowego jedzenia się nie rusza. Pamiętajmy, że pies może pochłonąć wszystko co nadaje się do jedzenia i picia. Może wypić litry morskiej wody, bo dla niego nie jest słona. Może zjeść coś toksycznego, bo to będzie tylko trochę gorzkie lub kwaśne, ale zjeść się da. Z drugiej strony może nie tknąć, ociekającej krwią surowej wątróbki, bo nigdy wcześniej jej nie jadł. Dieta dzikich zwierząt ogranicza się do kilku czasami kilkunastu jakościowo różnych pokarmów. Roślinożercy zdecydowanie mają bardziej wysublimowany smak, drapieżnikom wystarczy jeden – trzy żeby czuć się komfortowo. Zatem nie przesadzajmy w różnorodności.

Każdy z odcinków będę kończył tym samym. Psie zmysły nie funkcjonują niezależnie od siebie. Upośledzony smak  nie działa bez wrażliwego węchu. Węch bez słuchu itd. Reszta później, w następnym odcinku wzrok, kolejny prosty temat, a jednak skomplikowany.

11:02, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 sierpnia 2009

Im więcej dowiaduję się o możliwościach percepcyjnych zwierząt, tym bardziej myślę o tym jak bardzo Świat postrzegany przez nie jest inny od ludzkiego. Właściwie to zupełnie odrębna rzeczywistość choć składają się na nią te same elementy, których zarówno my jak i zwierzęta doświadczamy.

Pies jest kawałkiem rzeczywistości zakomponowanej przez człowieka. Znalazł się w niej trochę przez przypadek, trochę celowo. Człowiek co chwila zmienia mu rolę jaką ma spełniać. Jednak najważniejsze, żeby jako najlepszy przyjaciel człowieka widział, słyszał, czuł i odczuwał podobnie. Tymczasem pies, mimo, że mocno osadzony w naszym życiu codziennym, jest zupełnie inny niż człowiek. Banalne i oczywiste, a i tak częściej o tym zapominamy lub nie chcemy pamiętać. Dlatego pokazując coś psu, dając mu coś do zjedzenia czy do powąchania mamy nadzieję, że odbierze to z taką samą wrażliwością jak my. Niby wiemy, że psy mają świetny węch, ale liczymy że naszą wodę toaletową doceni jak nasza partnerka. A on kicha i kręci głową. Zachowuje się tak, nie dlatego, że nie docenia zapachu markowych kosmetyków. Po prostu wyraźnie drażni go jeden ze składników perfum, którego my nie czujemy, lub czujemy tylko fragment tego zapachu, ten przyjemny. Zupełnie nie pamiętamy lub nie wiemy, że w tych zapachach może być coś wręcz obrzydliwego i drażniącego. Podobnie będzie z przyjemną muzyką, „łagodzącą obyczaje”, ze światłem nas uspokajającym a psa drażniącym. Warto coś wiedzieć o wrażliwości psich, zwierzęcych zmysłów. Dla mnie najbardziej interesujący jest wpływ wrażliwości psich zmysłów na ich zachowania, które czasami zbyt ludycznie interpretujemy.

W następnych odcinkach blogu napiszę w skrócie o tym co wiem nt. psich zmysłów. Mam jednak nadzieję, że skupię się na tym co interesuje mnie najbardziej, psich zachowaniach, których czasami nie rozumiemy. Zacznę od smaku i kolejno wzroku, dotyku, słuchu i węchu. Pominę tzw. szósty zmysł bo w go nie wierzę, tak jak ludzką i psią intuicję.

10:51, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Mam wielkie zaległości w publikacji tekstów na blogu. Piszę i to ostatnio bardzo dużo, ale musiałem trochę odpocząć.

Porozmawiajmy o psich zmysłach

Ziemia to konglomerat wielu złożonych substancji zbudowanych na bazie pierwiastków opisanych w Tablicy Mendelejewa. Przy obecnym stadium rozwoju cywilizacji, każdy mieszkaniec Ziemi ma kontakt z takimi samymi substancjami niezależnie od miejsca w jakim się znajduje. Jednak nie każdy mieszkaniec Ziemi odczuwa w taki sam sposób obecność otaczającej nas materii. Dzięki zmysłom w jakie jesteśmy wyposażeni, bez obawy potrafimy znaleźć się w deszczu atakujących nas bodźców. Różnimy się jedynie wrażliwością a właściwie zakresem intensywności odczuwania. W wyniku ewolucji i zmian cywilizacyjnych, budowa narządów zmysłów u różnych gatunków pozostała bardziej lub mniej skomplikowana. Zawsze jednak dopasowana do warunków środowiskowych w jakich przyszło danemu gatunkowi żyć. No i mamy psa, który żyje w takim samym środowisku jak człowiek. Człowiek żeby przeżyć we własnym środowisku nie musi lepiej widzieć, słyszeć, wyraźniej odczuwać smaki czy zapachy. Jeśli czegoś niedowidzimy, możemy użyć okularów, jeśli jest za ciemno włączamy światło itp. Może dobrze, że nie rozpoznajemy wszystkich otaczających nas zapachów bo groziło by to udarem. Psy w porównaniu ze swoimi przodkami wilkami, mają zmysły nieco „przytępione”, nadal jednak „nastawione” na wrażliwość przekraczającą wydolność ludzkiej wyobraźni. Psy jednak żyją obok nas, spędzając większość życia w naszym towarzystwie mają do czynienia ze wszystkimi bodźcami atakującymi naszą rzeczywistość. Nawet z tymi o których istnieniu nie mamy pojęcia. Żyjąc w własnym środowisku, człowiek zazwyczaj stara się tak je zorganizować żeby przynajmniej wydawało mu się, że osiąga właściwy dla niego poziom homeostazy. Załóżmy zatem, że jedziemy z psem na urlop nad morze. Godzinami możemy wylegiwać się na plaży, gdzie słychać tylko szum fal i wiatru. Słońce grzeje i opala skórę na brąz, pełną piersią wdychamy powietrze pełne jodu. Idealne warunki, żeby odpocząć od miejskiego zgiełku i smrodu zatłoczonych ulic. Pełen relaks i spokój. Wszystko było by w porządku gdyby nie nasz pies, który wcale nie jest spokojny i złości nas, że nie potrafi właściwie korzystać z uroków nadmorskiego plażowania. „Właściwie” znaczy tak samo jak my. Pies nie potrafi uleżeć w jednym miejscu, biega jak szalony po plaży, kopie dołki, zabiera innym plażowiczom kanapki, zjada piach, pije słoną morską wodę, jest niezwykle czujny na każdy powiew wiatru. Co chwilę zrywa się i węszy górnym wiatrem. Może szczekać, okazywać lęk lub reagować agresją w zupełnie nieoczekiwanych momentach pobytu na plaży. Zachowuje się zupełnie inaczej niż w domu i tak naprawdę przysparza nam samych kłopotów psujących przyjemność urlopowego odpoczynku. Dlaczego tak się dzieje? Jeżeli pies zachowuje się tak na co dzień, to zazwyczaj właściciel nie zwróci na jego nadpobudliwość specjalnej uwagi. Pada wtedy stwierdzenie „Bo taki on jest”. Jeśli pies na co dzień jest zdyscyplinowanym towarzyszem, to zachowanie opisane wyżej staje się powodem zadawania sobie niepokojących pytań. Dlaczego, dlaczego i dlaczego? Często wytłumaczenia szuka się w interpretacji zachowania psa z poziomu uwarunkowań środowiskowych. Nowe miejsce, nowe bodźce, które należy poeksplorować. Można się pokusić na znalezienie powodu takich zachowań np. w brakach socjalizacyjnych. Po prostu nasz pies nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji zatem reaguje na wszystkie nowości progowo, albo nadmiernym entuzjazmem, albo nadmiernym lękiem. Można w takiej sytuacji zaproponować psu, aktywność dobrze mu znaną i lubianą, można też zejść z plaży i wrócić do domu. Obydwa rozwiązania będą skuteczne ale tylko doraźnie. Odetną psa tylko od otaczającej go nowości. Gdy wrócimy następnego dnia na plażę, zamiast wylegiwać się na plaży będziemy musieli pracować nad spokojem psa a nie nad własną opalenizną. Takie działanie ma jednak sens bo stopniowo zachodzi proces habituacji z nowym nieznanym środowiskiem. Tyle tylko, że jednemu psu wystarczy kilka godzin a drugiemu potrzeba kilku dni. Możemy nie zdążyć przed końcem urlopu. Właśnie wróciłem z krótkiego pobytu nad morzem, tym razem pojechałem bez psów, dlatego intensywnie przyglądałem się zmaganiom właścicieli z ich czworonogami. Wyjazd na urlop z psem to świetny pomysł. Zanim jednak wyjedziemy dobrze przeanalizujmy możliwości adaptacyjne psa do nowych warunków. Często słyszę od właścicieli psów: „Wyjeżdżamy z psem na urlop do lasu czy nad morze. Duża przestrzeń, spokój cisza, pies się wybiega a my będziemy mieli czas, żeby z nim popracować.”. Zazwyczaj po powrocie słyszę, że pies całymi dniami biegał jak szalony, nie potrafił się na niczym skupić, a nam jakoś się nie składało do pracy z nim. W dodatku po powrocie pies jest jakoś bardziej pobudzony i nie potrafi się skoncentrować. Nie ma w tym niczego dziwnego, bo tylko dobrze zsocjalizowane psy posiadają łatwość adaptacji do nowych warunków. Tylko te psy, które na co dzień mają kontakt ze zmiennymi, różnorodnymi sytuacjami społecznymi i środowiskowymi czerpią przyjemność z wakacyjnego wyjazdu. Czasami taki wyjazd może okazać się dla psa bardziej męczący niż relaksujący.

Przykład z wyjazdem wakacyjnym przyszedł mi do głowy może tylko z racji zbieżności czasu, choć sierpień już się kończy. Nie chodziło mi jednak o roztrząsanie kwestii – Czy jeździć z psem na urlop? Jak się da, to jeździć jak najczęściej. Zanim jednak  zaczniemy roztrząsać powody różnych niezrozumiałych zachowań naszych psów.

Porozmawiajmy o psich zmysłach.

CDN

04:17, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2009

Bardzo dziękuję za wczorajszą wizytę na wykładzie. Dziękuję również za uzupełnienie puszki. Uda się za to zakupić trzy komplety wyposażenia do pracy z psem tzn. obroża, smycz, saszetka, gwizdek i kliker. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Zachęcam Wszystkich Was do penetrowania Forum o pozytywnym szkoleniu psów. Jak dla mnie jest to jedyne ze znanych mi forum publicznych o psach godnych polecenia. Jak to na każdym publicznym forum jest tam dużo niemerytorycznych wypowiedzi, plotek i towarzyskich uprzejmości lub nieuprzejmości. Na szczęście jest tam również dużo wiedzy, pozytywnej wiedzy o psach i o środowisku ludzi „misjonarsko” propagujących szkolenia oparte na pozytywnych wzmocnieniach. Jest to też platforma umożliwiająca wymianę doświadczeń i bezpośredni kontakt między osobami zainteresowanymi tematem psów. Wreszcie jest to miejsce gdzie nawiązują się przyjazne relacje między przewodnikami czworonogów. Coraz bardziej unikatowe.  

http://www.szkoleniepsow.fora.pl

Jakiś czas temu uruchomiłem na forum wątek Szkoła dla psów Roberta Drozdy. Link poniżej. Zachęcam Was do publikowania tam Waszych wypowiedzi i dzielenia się własnymi doświadczeniami. Będę śledził rozwój wątku i odpowiadał na pytania.  

http://www.szkoleniepsow.fora.pl/szkoly-dla-psow,8/szkola-dla-psow-roberta-drozdy,3794.html

Dla osób uczestniczących w szkoleniu.

Przypominam, że w najbliższą sobotę 11. lipca spotykamy się o godz. 10.00 przed Rotundą na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Proszę żeby psy były naprawdę wygłodzone. Proszę również, żebyście przygotowali sobie i swoim pupilom naprawdę coś dobrego. Taki wyjątkowy smakołyk.

 

17:37, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 czerwca 2009

Zapraszam Wszystkich uczestników prowadzonych przeze mnie zajęć na kolejny wykład będący integralną częścią szkolenia. Nadałem mu tytuł: „Porozmawiajmy o tym czego nie lubimy w naszych psach. Czyli jak reagować na niepożądane dla nas samych, wybryki naszych czworonogów?”. Kiedyś gdy zaproponowałem pewnej fundacji, takie sformułowanie tematu zostałem obrzucony inwektywami. No bo jak można, jak można powiedzieć, że czegoś nie lubię w psie, który wiadomo, „Najlepszym przyjacielem człowieka jest”?. Tylko, że ten najlepszy przyjaciel, zasikuje podłogę, tak że klepka się wypacza. Zjada nasze ukochane buty, pilota od tv, kradnie jedzenie i demoluje ogródek. Szczeka gdy nas nie ma w domu i źle nastraja do nas naszych sąsiadów. Zatem porozmawiajmy o tym jak wyeliminować w zachowaniach naszych psów to co niepożądane.

Zapraszam 5 lipca (niedziela) o godz 10.00. do Radości ul. Ulanowska 15. Przypominam, że tego dnia przyjeżdżamy bez psów. Dla osób uczestniczących w zajęciach wykład jest częścią szkolenia. Pozostali zainteresowani mogą wrzucić 30 zł na rzecz organizacji szkoleń dla psów schroniskowych.

Pozdrawiam

Robert Drozda

06:54, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 czerwca 2009

Witam.

Chciałbym zaproponować wszystkim, którzy uczestniczyli w prowadzonych przeze mnie zajęciach w tym i zeszłym roku nową formułę spotkań.

Nazwałem ją: „Przestańmy się nudzić”.
Bardzo często dostaję sygnały od osób, które ukończyły zajęcia, że ich psy zaczynają się nudzić. Czas szkolenia jest dla psa atrakcyjny, bo wyraźnie buduje więź przewodnik – pies, oraz dostarcza coraz to nowych wrażeń. Jednak, jak to ze wszystkim bywa co trwa i się nie zmienia, też może spowszednieć. Atrakcyjność ćwiczenia ciągle tego samego, powtarzanie przy każdym spacerze tych samych rytualnych zachowań może się znudzić psu i co gorsza jego właścicielowi. Dobrym sposobem na przełamanie rutyny, mam nadzieję, że nie marazmu, jest zaproponowanie nowej aktywności.

Zatem zapraszam.

 Cykl „Przestańmy się nudzić” to 15 spotkań:

 

  • Osiem spotkań grupowych. Czas – 1 godzina.
  • Trzy spotkania w towarzystwie innego, ale jednego i innego psa biorącego udział w szkoleniu. Czas – 1,5  godziny.
  • Trzy konsultacje indywidualne (na moim terenie szkoleniowym). Czas – 1 godzina.
  • Jedno spotkanie indywidualne w miejscu ustalonym przez przewodnika psa
    (w obrębie 30 km od centrum Warszawy). Czas – 1 godzina.

 Cykl „Przestańmy się nudzić”, to merytorycznie:

 

  • Dwa spotkania utrwalające obyczajność psa. Obejmują podstawowe komendy: siad, waruj, zostań, noga, równaj, chodzenie na luźnej smyczy itp.
  • Cztery spotkania ćwiczeń węchowych. Dwa spotkania dotyczą rozpoznawania konkretnych zapachów, dwa pozostałe, odnajdowania ukrytych wcześniej przedmiotów.
  • Trzy spotkania dotyczące otwierania i zamykania drzwi, szafek, szuflad. Grupowo i indywidualnie.
  • Trzy spotkania baletu z psem. Nauka bezwzględnego podążania za przewodnikiem.
  • Dwa spotkania na naukę „głupich sztuczek”. Sami wymyślcie czego chcecie nauczyć swojego psa.
  • Jedno spotkanie. Mój wykład na jeden z zaproponowanych tematów, demokratycznie wybrany przez osoby uczestniczące w zajęciach do wyboru:

 „Porozmawiajmy o komunikacji między zwierzętami.”

„Sposoby eliminacji zachowań nieporządnych.”

„Porozmawiajmy o agresji psów i innych zwierząt.”

„Jak zrozumieć psa? Trochę wiedzy z zakresu etologii.”

„Nasz szczeniak rośnie. Ontogeneza rozwoju psa i każdego innego ssaka.”

„Dlaczego pies nam towarzyszy? Społeczne, środowiskowe i administracyjne ograniczenia.”

„Mam psa. Czy jestem jestem dla niego właściwym przewodnikiem? Nigdy nie bądź dla niego panem.” 

Co do terminarza spotkań.

Zajęcia grupowe to:

4 - 5 lipiec godz. 9.00 i 11.00.

11 – 12 lipiec godz. 9.00 i 11.00.

18 – 19 lipiec godz. 9.00 i 11.00.

25 – 26 lipiec godz. 9.00 i 11.00.

w adekwatnych terminach w sierpniu:

1 - 2 sierpień godz. 18.00 i 19.00

8 - 9 sierpień godz. 18.00 i 19.00

15 – 16 sierpień godz. 18.00 i 19.00

 

Spotkania indywidualne, dwa, psy dwóch przewodników.

Do ustalenia po indywidualnych konsultacjach.

 

Spotkania indywidualne u klienta.

Do ustalenia po indywidualnych kontaktach.

 

e-mail: 4drozdy@wp.pl

Tel.: 0 668097589, 022 428456

www.drozdaipsy.blox.pl

www.drozdaipytania.blox.pl

gg. 10330283

01:07, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27