statystyka
Będzie o mnie i moim zmaganiu się z sobą samym. O psach i mojej wielkiej do nich miłości i wdzięczności za pomoc na każdym zakręcie.
RSS
wtorek, 06 lipca 2010

Psi węch.

 

„Ludzie bowiem mogą zamykać oczy na wielkość, na grozę, na piękno, i mogą zamykać uszy na melodie albo bałamutne słowa. Ale nie mogą uciec przed zapachem. Zapach bowiem jest bratem oddechu. Zapach wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się przed nim obronić, jeżeli chcą żyć.”

To cytat z Patricka Süskinda.

 

Zapach towarzyszy oddechowi, zatem trudno się go pozbyć. To prawda, tylko że żadnego z doznań zmysłowych nie da się łatwo pozbyć. Nawet jeżeli zamkniemy kogokolwiek w tzw. „kamerze sensorycznej”, czyli w szczelnie zamkniętej skrzynce, zawsze coś tam będziemy odczuwać. Jeśli pozbawimy się dopływu jakichkolwiek doznań sensorycznych ze środowiska zewnętrznego, to zawsze możemy czuć nasz własny zapach, smak, słyszeć własny oddech a na końcu widzieć ciemność.

Nie można wyłączyć wrażliwości sensorycznej człowieka, tym bardziej nie można odłączyć od wrażliwości sensorycznej zwierzaka, który taką wrażliwość posiada. Sory, można ale tylko mechanicznie uszkadzając fragmenty mózgu.

Kiedyś dawno robiono właśnie próby z tzw. „kamerą sensoryczną”. Umieszczano ochotnika na jego własne życzenie w skrzyni. W skrzyni takiej była woda lub gliceryna o temperaturze idealnie takiej samej jak temperatura ciała ochotnika. Skrzynia była dźwiękoszczelna a powietrze dostarczane do skrzyni było „idealnie” filtrowane. Ochotnicy wytrzymywali taką próbę od kilku do kilkunastu godzin. Po kilku godzinach zazwyczaj taka próba kończyła się rozwojem niekontrolowanych halucynacji, stanów lękowych itp. Wszelkich doznań które towarzyszą niekontrolowanym utratom świadomej kontroli nad umysłem i ciałem. Makabra. Na szczęcie, dość szybko uznano takie badania w Świecie cywilizowanym za nieetyczne i zaprzestano ich. Co innego, takie kraje jak Chiny czy Związek Radziecki. Badania na potrzeby armii były wszak ważniejsze niż szacunek dla człowieka i jego indywidualności. Tym bardziej gdy z braku szacunku dla drugiego człowieka, chce się wydobyć z niego to co powinno pozostać jego głęboko skrywaną tajemnicą.

Jest taka dziedzina psychologii, psychologia poznawcza. Zawsze uważałem ją za ciekawą, ale taką trochę zamkniętą. Nierozwojową w odróżnieniu do psychologii rozwojowej. Oczywiście poprzednie zdanie to niczym nie uzasadniony kolokwializm. Psychologia poznawcza, to bardzo obszerna dziedzina wiedzy. Ostatnio często przypominam sobie jej podstawy i penetruję nowości z tego zakresu wiedzy. Dlaczego? Bo psychologia poznawcza to właściwie w 80 procentach wiedza o doznaniach zmysłowych. Ale jak to psychologia, to wiedza o człowieku a nie o zwierzętach. Zatem w swojej przeważającej większości dotyczyła zawsze tego co, dla zdrowego człowieka jest najważniejszą platformą służącą poznawczemu penetrowaniu Świata. Wzroku i słuchu. Tysiące badań nad sposobem analizowania Świata dzięki doznaniom werbalnym i pozawerbarlnym, ale w wiekszości dotyczącymi wzroku. Reszta to 20% pozawerbalnego kontaktu ze Światem zewnętrznym, ale potraktowane trochę po macoszemu. Choć przyznam, że bardzo ciekawie. Jednak jest to obszar omijający potrzebną koniunkturę. No i tu wiedza płata figle. Wiedza to obszar otwarty, nigdy ostatecznie nie zdefiniowany. Pod warunkiem, że dotyczy obszarów penetrowanych metodologicznie, a nie ezoterycznie. Ogólnie przyjęte warunki dotyczące wiarygodności badań są ujęte w ich poprawności metodologicznej. Jeśli warunki te nie zostaną spełnione, to nowa wiedza jest fasmantagorią, lub pozostaje w obszarze nieudokumentowanych hipotez. No i tak funkcjonuje do dzisiaj psychologia poznawcza, jak też i większość innych dziedzin. Figiel pojawił się kilkanaście lat temu. Jeszcze większy w 2004 roku. Gdy nagle przyznano dość zaskakującego Nobla. Dostała go para Linda B. Buck i Richard Axel za badania mechanizmów percepcji węchowej. W dodatku wcale nie psiej ani zwierzęcej lecz ludzkiej. A wyniki ich badań wbijają w glebę, każdego kto ma choć odrobinę pojęcia o temacie. Mnie powaliły, i chyba długo nie wstanę. Bo jak tu myśleć o psach jak okazuje się, że człowiek, posiada większy potencjał niż zwierzęta. Szczególnie ten zawsze rezerwowany dla zwierząt. Np. węch.

CDN.

 

 

16:35, r.drozda
Link Dodaj komentarz »