statystyka
Będzie o mnie i moim zmaganiu się z sobą samym. O psach i mojej wielkiej do nich miłości i wdzięczności za pomoc na każdym zakręcie.
RSS
sobota, 19 czerwca 2010

Publiczne fora internetowe to ciekawa formuła międzyludzkich kontaktów. Wszyscy wiedzą, że ich atrakcyjność dla ludzkiego gatunku bierze się z anonimowości. Występując pod pseudonimem, tzw. „nickiem”, nie wiadomo czy to Jacek czy Gacek, Halina czy Alina, Robert a może Norbert? Cudownie jest pławić się we własnych myślach, przekonaniach, bez ujawniania własnej tożsamości. Formuła znana w zasadzie od starożytności. Forum to z zasady miejsce, gdzie można było się wypowiadać swobodnie. Z pewnymi ograniczeniami. Zazwyczaj dotyczącymi nie wyrażania niepochlebnych i krytycznych opinii wobec panujących władców lub obowiązujących dokumentów, np. konstytucji. To wcale nie była cenzura, bo cenzura dopuszcza ingerencję w każde słowo. Zasady swobody Forum dotyczą przestrzegania nie słów ale zasad. Będąc na „Forum Romanum” można było przeklinać, ale nie odnosić tych słów do panujących, lub powiedzieć, że nasz ustrój jest do „d..y. Oczywiście, że można było coś takiego powiedzieć, bo na tym polega swoboda wypowiedzi. Swoboda wypowiedzi, zobowiązuje jednak do uzasadniania, uzasadniania nawet tego co ślina przyniesie na koniec języka. Dlatego zazwyczaj, Ci którzy mieli coś do powiedzenia na Forum, często przełykali ślinę, bo nie chcieli się zbłaźnić, lub stracić głowy. Co jakiś czas wypowiadam się na różnych internetowych „Forum Romanum”. Każda moja wypowiedź jest przemyślana, i to bardzo, bo nie chcę się zbłaźnić ani stracić głowy. W ciągu kilku lat różnej mojej aktywności internetowej, nikt jakoś nie potrafił zarzucić mi jakiegoś błędu merytorycznego poza literówkami. Ale do tego, jako stary dyslektyk przyznaję się do bólu. Jeśli krytyka na Forum była pyskówką, to wymagano od krytyka przedstawienia rzetelnego uzasadnienia. Za brak uzasadnienia krytyki można było stracić choć „przysłowiową” głowę. Jeśli popełniłem coś co wzbudza wątpliwości i pytania odpowiem na każdą polemikę. Ale, ale nie odpowiem na takim „Forum nieromanum”, zazwyczaj pozbawionego zasad. Piszcie do mnie z pasją, z pasją odpowiem. Ale piszcie merytorycznie, na głupie pyskówki nie odpowiadam, bo to nie ja powinienem z nich się tłumaczyć. Naprawdę lubię pisać, tworzyć coś merytorycznie, jeśli tylko znajdę adwersarza, który traktuje zasady merytorycznie. Przyjąłem jedną zasadę w moich relacjach z „Forum romanum” jedną zasadę, nie pozostaję anonimowym. Bo taka zasada obowiązuje w prawdziwym „Forum”. Często obrywam i jest wobec mnie kierowanych wiele impertynencji. Ale z racji tego co myślę o „Forum” dobrze daję sobie z tym radę, dużo lepiej niż autorzy moich odpowiedzi. Czekam na jakąś odpowiedź gdy ktoś odpowie podobnie jak ja, przedstawiając się. Inni nie mają szansy na odpowiedź z mojej strony.

Nazywam się Robert Drozda.

17:32, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 czerwca 2010

Wykonywanie poleceń na pewną odległość, czy jak kto woli w pewnym dystansie między przewodnikiem i psem, to bardzo wygodna umiejętność. Umiejętność przydatna właścicielowi dla pełniejszej kontroli nad poczynaniami psa, ale również zwiększająca bezpieczeństwo w różnych nieprzewidzianych sytuacjach. Nauczenie psa wykonywania poleceń, które wcześniej wykonywał w bezpośredniej bliskości przewodnika jest trudniejsze. Tym trudniejsze im później rozpoczniemy pracę w dystansie. Taką formułę pracy najlepiej rozpocząć gdy pies nie ma jeszcze mocno utrwalonych zachowań. Dla niepomieszania rozumnego rozumienia sytuacji, dobrze jest ćwiczyć jedno i drugie. Jeśli bardzo dobrze nauczymy psa siadania przed naszym obliczem, tym trudniej będzie go nauczyć, żeby siadał w odległości np. 10 metrów. Uczmy psy, że komenda siad lub waruj, nie dotyczy jedynie siadania i warowania 10 cm od naszych stóp. Niech te bestie siadają i warują jeśli tylko wydamy taką komendę, niezależnie od tego gdzie będziemy. My w korytarzu, pies w kuchni, My w salonie pies w sypialni. Wszędzie i w każdych warunkach, fajnie jest gdy pies spełnia nasze oczekiwania. Jeszcze fajniej jest gdy takich oczekiwań nie spełnia. Choć to trudniejsze do zniesienia. Ale jakież to, niebywałe wyzwanie, trudne? Nie, wystarczy sobie odpuścić. Odpuścić swoje własne wymagania wobec siebie, nie wobec psa. Jeśli tylko się to uda, to wszystko się uda, nawet zostawanie na odległość.

Z moją pierwszą dożycą właśnie to trenowaliśmy. Sunia Pierwsza właśnie tak potrafiła się zachować. Nawet nie dawałem jej komendy „zostań” wystarczyło siad. No i zostawała. Pamiętam jak gdzieś w roku 1976 byłem ze zgrają przyjaciół w Bukowinie Tatrzańskiej. Poszedłem na spacer z Sunią. Śniegu było po uda, dla Suni też po uda bo była wielka. Gdzieś koło skoczni w Bukowinie powiedziałem jej siad. No i Sunia została. Ja szedłem i szedłem. Sunia zniknęła, krajobraz się zmienił. Wreszcie dmuchnąłem w harmonijkę. Bo wtedy nie używałem gwizdka. Zwykła harmonijka ustna i jej wysokie dźwięki. W ciągu kilku lub kilkunastu sekund miałem psa przy sobie. Harmonijka to świetny instrument do przywołania psa. Po powrocie z Bukowiny kupiłem gwizdek wysokotonowy i zacząłem uczyć psa reagowania na jego dźwięk. Kupiłem go w sklepie myśliwskim na Nowym Świecie. Sklepu nie ma gwizdek został. Porządny jest bardzo. Mosiężny, ale nie odlewany tylko toczony. Miękki metal pozwala delikatnie zablokować dolną śrubę, i zawsze jego dźwięk jest niepowtarzalny. Widziałem podobne gwizdki w teraźniejszych sklepach myśliwskich. Kosztują do 300 zł. Teraz już się takich nikomu nie chce robić. Dlatego są takie drogie. Gwizdek jak gwizdek, można taki kupić za 8 zł w każdym sklepie z akcesoriami zwierzęcymi. To nędzna podróbka pozbawiona duszy ale nie swojej skuteczności. Chociaż zabrzmiało to jakby gwizdek był panaceum na kłopoty z przywołaniem psa. A to przecież nie jest prawda. Może być jedynie jak mówiła „młoda lekarka”, pacaneum. Przywołać psa można jedynie wtedy gdy systematycznie i konsekwentnie pracujemy nad takim zachowaniem od najwcześniejszych dni lub tygodni życia psa.

Tyle na dzisiaj. Mocno zirytowany nie chcę więcej nic pisać. Zirytowany odpowiedzią administrora forum, forum o „pozytywnym szkoleniu psa”. Niestety nikt mi nie zatka gęby.

21:46, r.drozda
Link Dodaj komentarz »