statystyka
Będzie o mnie i moim zmaganiu się z sobą samym. O psach i mojej wielkiej do nich miłości i wdzięczności za pomoc na każdym zakręcie.
RSS
czwartek, 15 kwietnia 2010

Napisałem w ostatnią niedzielę tekst poniżej. Przeczytałem go chyba ze sto razy, zastanawiając się czy to ma jakiś sens? Czy warto dzielić się swoim zdaniem z innymi? Czy warto narażać się na niepopularne opinie o sobie i swojej szczerości? Przekonał mnie Pan Andrzej Wajda wypowiadając się o pochówku Prezydenta na Wawelu. Powiedzieć, nie w takim momencie to duża odwaga. Pan Wajda ma swoją niekwestionowaną pozycję w Polsce i jej historii. Nikt go nie opluje za to co powie, za to co zrobi. Ze mnie pewnie różni ludzie będą „drzeć koty” i mieć pretensje, może słuszne? Nie Wawel, to nie miejsce dla tragicznie zmarłego Prezydenta. Na to miejsce trzeba sobie zasłużyć. Lech Kaczyński nie zasłużył na to w najmniejszej miarze. Nie powinien spocząć obok Marszałka, to przesada i efekt egzaltacji zdarzeniem.

Nie cenię Lecha Kaczyńskiego za to co robił, gdy żył. Uważam, że był szkodliwym i nieudacznym prezydentem Warszawy. Wykorzystującym jedynie stanowisko do umiejętnego startu w wyborach na Prezydenta Rzeczypospolitej. Zaprzepaścił wiele okazji do stworzenia z mojego ukochanego miasta, właściwego, urbanistycznego i społecznego konglomeratu. Urbanistycznie nie zrobił nic. Społecznie też nic. Choć jest jeden wyjątek, Muzeum Powstania Warszawskiego. Za to go cenię. Muzeum powinno powstać wcześniej i to obciach, że go nie było. Ale czy w taki sam sposób powinienem doceniać rosyjskiego generała Sokratesa Starynkiewicza za zlecenie zaprojektowania i zbudowania inż. Wiliamowi Lindleyowi, wodociągów warszawskich. Wodociągi uratowały sanitariaty Warszawy, i ratują do dzisziaj. Muzeum uratowało resztki honoru, włodarzy miasta, przecież nie Powstańców.

Ironia losu, głosowałem na Kaczyńskiego Prezydenta Warszawy, tylko dlatego żeby prezydentem nie został reprezentant lewicy, bo z gruntu rzeczy jestem konserwatywnym antykomunistą i anty wobec polskiej soc, cokolwiek to oznacza. Jak wielu Warszawiaków, wygrałem, przegrywając. Muzeum to nie cała Warszawa. Mieszkam na Pradze Południe. Czy ktoś pamięta zamieszanie i paraliż władz Wawra wobec kwestionowania działalności władz dzielnicy? Czy ktoś pamięta, że w sądzie Prezydent L. Kaczyński przegrał? Dzisiaj prawie nikt.

Katastofa, była straszna. Ale nie udawajmy, konsekwencje są jedynie kłopotliwe. Nie umarła elita władzy i zarządzania Rzeczypospolitą. Umarł Prezydent i jego znacząca rola konstytucyjna. Umarli ludzie przed, którymi chylę czoło. Ale poza prezesem NBP nikt z nich nie miał znaczącego wpływu na funkcjonowanie polskiej gospodarki. Straty są intelektualnie wielkie, jednak tylko dla bogactwa wiedzy o Rzeczypospolitej. Brak którejkolwiek osób, które zginęły w wypadku nie ma najmniejszego wpływu na funkcjonowanie państwa. Oczywiście, tylko poza Prezydentem. Nie ulegajmy egzaltacji i histerii, bo takiej ulegamy. Polska nigdy wcześniej nie funkcjonowała, tak dobrze jak teraz.

To moje zdanie

Robert Drozda

A tak a propos, dlaczego mam sentyment dla Prezydenta? Bo gdy był prezydentem Warszawy wyasygnował z budżetu kwoty na sterylizację bezdomnych kotów, zmusił ZTM do wprowadzenia zasady przewozu zwierząt bez biletu. Zainicjował jako pierwszy prezydent polskiego miasta zasadę możliwości  wejścia do wszelkich instytucji z psami asystującymi osobom niepełnosprawnym. Za to go cenię bardzo. Mam też wiele do niego pretensji i to uzasadnionych. Ale już o nich zapomniałem.

Nikt jednak nie zasługuje na nieusprawiedliwioną śmierć.

21:19, r.drozda
Link Dodaj komentarz »