statystyka
Będzie o mnie i moim zmaganiu się z sobą samym. O psach i mojej wielkiej do nich miłości i wdzięczności za pomoc na każdym zakręcie.
RSS
środa, 10 marca 2010

Jak bardzo cenię moje dwa psy? Bardzo, bardzo najbardziej na Świecie.

Moje dwie goldenki, okropne zołzy, kochane pluszaki
Pełne zrozumienia dla moich wybryków po prostu zwierzaki.

Posiadanie dwóch psów. No może powinienem powiedzieć bycie z dwoma psami to rzecz trudna, nieznośnie, paskudnie przyjemna. Bycie z jedynymi, dwoma psami, po kilkunastu latach, to rzecz obrzydliwie dostojna, piedestalna, spiżowo – pomnikowa. Sobie pomnika bym nie wystawiał, raczej psom. Choć sobie też, nie udawajmy, przetrwanie z psami to ciężka praca. Usłyszałem niedawno taką opinię, że „mam dużo szczęścia posiadając takie psy”. To nieprawda. Szczęścia nie mam do niczego. Berta i Bianka, są takie bo to nie efekt szczęścia, tylko wieloletniej złożonej pracy. W przypadku Berty, która nic nie potrafi, to efekt bycia zrównoważonym. Im bardziej takim jestem, tym bardziej Berta taka jest. Im bardziej byłem wraz z relacjami rodzinnymi rozchwiany, tym bardziej Berta przestała wchodzić schodami na piętro domu. Im bardziej jesteśmy spokojni, Berta tym chętniej śpi w nogach mojego łóżka na piętrze. Przychodzi codziennie do łóżka żeby pomruczeć, żeby pogadać. Ale nie śpi ze mną i bardzo tego przestrzegam.

Już dawno przestałem wymagać od moich psów czegoś nowego. One takie są i to mi wystarcza. Nie eksperymentuję z nimi, nie robię niczego z czym wcześniej nie miały do czynienia. No może poza jednym wyjątkiem. Biance ostatnio założyłem obrożę uzdową. Gdzieś przepadła jej cudowna i nieskalana umiejętność chodzenia na luźnej smyczy. To efekt mojego zamknięcia się w czterech ścianach mojego domu. Przestałem wychodzić z psami w tzw. miasto i Bianka trochę „zdziczała”. Zanim dojdziemy w miejski gwar pies potrafi być niemiłosiernym ciągnikiem. Ale po przejściu trzystu metrów uspokaja się i jest prawie do stolerowania. Wcześniej wypracowane zachowania są trwałe, bo wśród miejskiego gwaru pies potrafi zachowywać się tak jak lubię. Idzie obok mnie i nie muszę o nim pamiętać. Poza pewnymi wyjątkami, każdy miejski śmietnik jest, do spenetrowania. Zatem założyłem jej obrożę uzdową. No i jak to z moimi psami, szybko się uczą. Wystarczyło 50 metrów i Bianka przypomniała sobie zasady kulturalnego chodzenia na luźnej smyczy. Nigdy wcześniej takiego urządzenia jej nie zakładałem. A tu taka piękna reakcja. Z psami szkolonymi, przynajmniej kiedyś, właśnie tak jest. Dodanie czegoś nowego szybko znajduje zrozumienie. Bianka migiem zrozumiała zasady. Kocham tą bestię niemiłosiernie, właśnie za to. No również czuję pewną satysfakcję z własnej pracy. W końcu to jakie są moje psy nie wzięło się z kosmosu, tylko ze wzajemnie akceptowanej współpracy. Uwarunkowania genetyczne odgrywają wielką rolę w kształtowaniu zachowań, zarówno ludzi jak i zwierząt. Jednak znaczenie warunków socjalnych i społecznych w jakich rozwija się jakiekolwiek stworzenie jest ważne. Czy najważniejsze? Nie mam w sobie tyle mądrości żeby przyznać, że tak. Choć właśnie tak myślę.

Obroża uzdowa. No właśnie, są na ten temat bardzo podzielone i różne opinie. Od pełnych zachwytu, lansowanych przez producenta i dystrybutorów urządzenia, do zdecydowanie negatywnych. Lansowanych przez naturalistycznie – pozytywnych szkoleniowców i anatomofizjologów. Jedni i drudzy mają rację. Niech każdy kto zajmuje się psami robi najlepiej jak to potrafi w zgodzie z własnymi przekonaniami.

Ja uważam obrożę uzdową, za bardzo przydatną, za świetnie wspomagające urządzenie. Nie uważam jej jednak za panaceum na troski związane z niesubordynowanym zachowaniem psów. Dla mnie jako psiego trenera, założenie Biance obroży uzdowej, to powinien być  niemiłosierny obciach. PRZECIEŻ dysponuję wiedzą i środkami żeby nauczyć mojego wypieszczonego psa subordynacji, bez wspomagaczy. Ale po prostu mi się nie chce.

To co założyłem Biance, nie jest do końca obrożą uzdową. To prawda, zasada jest podobna i sposób działania również. Ale sam zmodyfikowałem budowę takiej obroży, żeby nie była dla psa inwazyjna. No i rzecz najważniejsza opracowałem inną niż wynalazcy i producenta technikę używania takiej obroży. Spełnia się i spełniła w przypadku wielu psów, z którymi miałem do czynienia. Nie wróżę jednak sukcesu komercyjnego dla moich wynalazków. Wadą pomysłu jest to, że obroża powinna być szyta na miarę. Dla każdego psa dopasowana do kształtu pyska, długości i wysokości kufy, obwodu szyi i kształtu uszu. Odrębną sprawą jest technika prowadzenia psa na takiej obroży, rzecz prosta i skomplikowana. Wszystko to można opisać w zgrabnej instrukcji, ale mam małą wiarę w ludzką umiejętność przestrzegania zasad zawartych w instrukcjach. Kto z Was czyta i dokładnie stosuje się do zaleceń obsługi pralki, czy zmywarki zawartych w instrukcji obsługi? Jakiś niewielki procent. Ja niestety mam taką wadę, że czytam, sprawdzam i przestrzegam zasad zawartych w instrukcjach i procedurach. Jest to czasami upierdliwe, ale skutecznie ułatwiające życie. Szkoda tylko, że nie można napisać instrukcji na życie, bo właśnie z tym mam największy kłopot.

06:22, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 marca 2010

Zima ma się ku końcowi

Choć mróz trzyma

Są jednak pierwiosnki wiosnki

Zawsze miłe dla ucha, oka i ciała

Powoli z mozołem się wyrzyna

Jak zęby, mleczaki dziecka

Wolniutko z swędzeniem dziąseł

Białe i delikatne, jakże przydatne

Wiosna przyda nam się wszystkim

Wiosną zajmiemy się wszystkim

Zrobimy potrzebne remonty

W naszych głowach wre praca

Na wszelkie fronty

Nie zapominajmy jednak o tym

Że mleczaki wypadają

A co potem?

 

No właśnie, zima odpuszcza. Od kilku dni widzę, że na moim podwórku mam kawałek wyłożony kostką brukową. Śnieg jak tylko złapie trochę Słońca topnieje, wolno ale zawsze go mniej. Jeszcze miesiąc temu usypywałem góry zasp i kląłem pod nosem, bo nienawidzę być Zenkiem od odśnieżania. Nie urażając wszystkich Zenków. Tak tylko przypomniałem sobie piosenkę z cytatem: „ Wstawaj Zenek do roboty”.

Właśnie, myślę że przyszedł czas żeby wziąć się do roboty. W związku z tym, postanowiłem, że nie będę czekał na odmrożenie reszty zasp, tylko szkolenia zaczną się teraz.

Zatem zapraszam.

20 marca na pierwsze spotkanie dla grupy w ramach szkolenia „Pies Twój Towarzysz i Przyjaciel”.

21 marca na pierwsze spotkanie dla grupy w ramach szkolenia „Pies Twój wymagający Przyjaciel”.

27 i 28 marca na pierwsze spotkanie dla grupy w ramach szkolenia „Chcę mieć normalnego psa, zacznijmy od wieku szczenięcego”.

No właśnie, ta ostatnia propozycja to pewna nowość. Zapraszam do udziału w tych spotkaniach właścicieli szczeniaków. Grupa pierwsza to szczeniaki od 6 do 16 tygodnia życia. Grupa druga to szczeniaki od 17 tygodnia do 6 miesiąca życia. Nie będzie to „psie przedszkole” ani „szczeniaczkowo”. Uczestnicy zajęć będą mieli okazję popracować i dostarczyć sobie, swoim psom radości bycia razem. Cała nasza praca skupiać się będzie na tym żeby mieć psa, niekoniecznie wyszkolonego i gotowego do startu w zawodach, ale normalnego. Psa z którym możemy wyjść spokojnie na ulicę, do sklepu, do znajomych.

Program zajęć to moja autorska propozycja, opracowana na podstawie doświadczeń w pracy z ponad pięćdziesięcioma szczeniakami w ciągu ostatnich trzech lat. To również efekt mojej penetracji wiedzy z zakresu etologii i fizjologii zwierząt.

Szczegółowy program zajęć prześlę każdemu zainteresowanemu po wysłaniu zgłoszenia na adres 4drozdy@wp.pl

Każda para, pies – przewodnik uczestnicząca w prowadzonych przeze mnie zajęciach otrzyma nowy autorski wspomagający podręcznik, oraz DVD z wykładem nt. „Masażu uspokajającego psa”.

Szkolenie w każdej grupie to 20 spotkań plus dwa wykłady z tematyki wybranej przez uczestników zajęć:

Przykładowe propozycje to:

„Porozmawiajmy o komunikacji między zwierzętami.”

„Sposoby eliminacji zachowań nieporządnych.”

„Porozmawiajmy o agresji psów i innych zwierząt.”

„Jak zrozumieć psa? Trochę wiedzy z zakresu etologii.”

„Nasz szczeniak rośnie. Ontogeneza rozwoju psa i każdego innego ssaka.”

„Dlaczego pies nam towarzyszy? Społeczne, środowiskowe i administracyjne ograniczenia.”

„Mam psa. Czy jestem jestem dla niego właściwym przewodnikiem? Nigdy nie bądź dla niego panem.”

Zapraszam

Zainteresowanych proszę o kontakt:

Mail: 4drozdy@wp.pl

Tel: 668097589, 022 4284562

gg: 10330283

 

 

 

01:06, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 marca 2010

Słuch psa cd.

Pies i człowiek mają ze sobą wiele wspólnego. Wszak jesteśmy kręgowcami a dopiero potem ssakami. Podobieństw anatomicznych jest w naszych gatunkach dużo. Mimo różnej postawy, poziomu intelektualnego, patrząc się w lustro trudno znaleźć podobieństwo. Jednak człowiek ciągle szuka takiego podobieństwa oszukując samego siebie. Otóż, to totalna bzdura jesteśmy, bardzo, bardzo różni. Ludyczna teoria nt. upodobniania się psów do ich właścicieli niech pozostanie ludyczną głupią, niczym nieusprawiedliwioną, ale głupotą. Posiadanie psa dawno już zatraciło swój walor użytkowy. Tylko promil z całej populacji psów na Świecie znajduje swoją rolę psa użytkowego wobec człowieka. Reszta to tzw. psy użytkowe, bez przydziału lub z oszukańczym przydziałem jako psy obronne lub stróżujące. W dzisiejszej tożsamości, psy są właściwie maskotkami. Maskotka to przedmiot, ale funkcja maskotki nie jest przedmiotowa, choć od niej się zaczyna. W maskotce utożsamiamy całą masę emocji i niespełnionych potrzeb i iluzji. Pies czy kot, to taka ludzka maskotka i przytulanka. Ma jednak jedną cechę różniącą ją od misia kupionego w sklepie. Jest żywa i reagująca. Jak wszystkie żywe istoty poza gatunkiem ludzkim jest reaktywna. Człowiek jest reaktywny, reaguje na bodźce ale jest i aktywny, potrafi je rozumieć, rozróżniać i interpretować. W języku francuskim, słowo morze i matka brzmią dosłownie tak samo. Człowiek rozumiejąc kontekst wypowiedzi, będzie wiedział o co chodzi. Jeśli nauczymy psa ucząc go w języku francuskim, jednej reakcji na słowo: „może”, nie odróżni go od słowa „matka”. Dlaczego? Czy naprawdę trzeba to tłumaczyć? Bo zwierzęta to istoty reaktywne. Wierzę, że niepozbawione emocji, ale emocji reaktywnych bardzo ułomnych wobec emocji dojrzałego i rozumnego człowieka. Dlaczego jeszcze nic nie napisałem o zmyśle słuchu u psów. Właściwie napisałem, co będzie dalej?

Wkrótce napiszę.

 

 

 

 

    

 

10:55, r.drozda
Link Dodaj komentarz »