statystyka
Będzie o mnie i moim zmaganiu się z sobą samym. O psach i mojej wielkiej do nich miłości i wdzięczności za pomoc na każdym zakręcie.
RSS
piątek, 20 lutego 2009
Dzisiaj odpowiedź na pierwsze pytanie z cyklu mi zadanych http://drozdaipytania.blox.pl/html
09:46, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 lutego 2009

Nazbierało się pytań i odpowiedzi. Pytania Eli związane z Alturą zawsze będą miały swój priorytet i na nie będę odpowiadał prawie zaraz. No ale są też inne pytania. Dzisiaj tylko zajawka pytań, na które powinienem odpowiedzieć. Pytania ważne i spędzające sen z powiek psich przewodników. Dotyczą zachowań zwykłych i niezwykłych. Nie będę cytował całych listów i okoliczności zdarzeń. Zacytuję pytania:

 „Mój labrador szczeniak, obgryza ściany – co z tym zrobić?

„Moja spanielka zjada swoje odchody – co z tym zrobić?”

„Nasza znajda ucieka gdy ktoś podnosi rękę do góry – co z tym zrobić?

„Dingo wyje gdy córka gra na pianinie – co z tym zrobić?”

„Mam trzy pointery, wziąłem psa małego kundelka ze schroniska psy zupełnie nie potrafią się dogadać. A tyle serca wkładam w ich wychowanie. Nawet z nimi poluję na kaczki – co z tym zrobić?”

„Nasz mały Pussy gryzie nas gdy go budzimy – co z tym zrobić?” 

Powyższe pytania są pytaniami do behawiorysty. Są trudne i łatwe postaram się odpowiedzieć na nie tak żeby zainspirowały przewodników do pewnych posunięć. Podam konkretne przykłady rozwiązania problemu. Tylko zawsze z zastrzeżeniem, muszę zobaczyć psa i jego środowisko, żeby moje rady były skuteczne. Tu proszę przeczytać ideę bloga http://drozdaipytania.blox.pl/html .

 Są też pytania dotyczące metodyki szkoleń.

 „Jak oduczyć psa ciągnięcia na smyczy – co z tym zrobić?”

„Jak nauczyć psa żeby tak jak Twoje zaraz przybiegały – co z tym zrobić?”

„Dlaczego muszę trzydzieści razy powtórzyć żeby mój pies do mnie przybiegł, choć na szkoleniu robił to bezbłędnie”

„Przeczytałam kilka książek o szkoleniu psa. Chcę nauczyć Gorgi, moją dożycę des Bordeaux czegokolwiek  a ona tylko potrafi siedzieć”

„Chcę żeby mój Todi zostawał przed sklepem a nie spieprzał, tylko czekał – co z tym zrobić?” 

Odpowiem też na takie pytania. Jednak zawsze z zastrzeżeniem – najpierw spotkajcie się ze mną, wtedy ja Robert Drozda udzielę odpowiedzi i wezmę za to odpowiedzialność. Odpowiedzialność, która będzie kontraktem między przewodnikiem psa, trenerem i instruktorem.

22:33, r.drozda
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lutego 2009

Czy psy śnią?

Napisała do mnie Ela, ulubiona przewodniczka ukochanego Bouviera Altury.

Elu myślę, że nie obrazisz się jeśli zacytuję Twój list:

„Cześć Robercie.Mam takie pytanie do Ciebie : czy spotkałeś się z jakimiś opiniami na temat snu u psa ? Chodzi mi o to, czy ktoś kiedyś zbadał   co im się śni, skąd bierze się to przebieranie łapami, popiskiwanie , czasem skomlenie a u naszej Alturki  jeszcze mlaskanie. Pewnie coś widzą, ale czy to są obrazy złożone z tego co przeżyły w ciągu dnia ?  chyba nie mają podświadomości ?Wiem że nie mają zdolności abstrakcyjnego myślenia, a przecież sen , to zlepek różności  i czasem nierealnych sytuacji  i obrazów.Jak byś to wytłumaczył ?Alturka ma tak bardzo często. Nieraz robi wrażenie, że się boi albo że ją to męczy. Wtedy ją lekko budzę albo głaskam przez sen i ona się uspokaja, ale od dawna się zastanawiam co tam widziała.A przy okazji - pocieszył  mnie Twoj wpis na blogu o spaniu na łóżkach właścicieli. U nas to wygląda podobnie. Oficjalnie śpimy na kocu na moje zaproszenie, ale oprócz tego czasem bezprawnie idzie spać beze mnie, po cichutku , do drugiego pokoju. I wcale się nie zrywa gdy wchodzę, tylko najpierw patrzy  i się zastanawia, a potem długo się przeciąga schodząc tylko dwoma łapami , podczas gdy tyłek zostaje na kanapie.Ale cokolwiek robi , kochamy ją bardzo, bardzo. Prawda ?Pozdrawiam serdecznie, napisz czasem chociaż masz mało czasu.Ela” 

No więc tak. Nigdy nikomu nie udało się w sposób naturalny wprowadzić psa w stan snu i zbadać stan aktywności jego mózgu. Z ludźmi też to się nie udało. Zawsze gdy próbowano podejść do tematu kończyło się to podaniem usypiających środków farmakologicznych. Nigdy nikomu nie udało zbadać aktywności mózgu człowieka, psa, kota, langustyny czy mrówki w stanie naturalnego zaśnięcia bez podania środków usypiających. W stanie uśpienia farmakologicznego, zapis EEG zarówno u ludzi jak i zwierząt jest podobny. Człowiek śpiąc i śniąc wpada w okres snu długofalowego i krótkofalowego. Śpimy podobnie, czy śnimy podobnie? Tego nie wiemy. Nikt tego nie sprawdził. Ludzie śpią i śnią. Po przebudzeniu potrafią opowiedzieć o swoich snach o tym co widzieli, w czym uczestniczyli. Żaden zwierzak na świecie, nigdy żadnemu człowiekowi nie pozwiedzał ludzkim głosem, śniło mi się to czy tamto. Zwierzaki nie mówią, ale czy podobny zapis EEG uprawnia nas do myślenia, że psy śnią? To tylko my bardzo chcemy, żeby nasze psy odczuwały i czuły to samo co my. Nie wiem jak psy śnią, nie wiem czy w ogóle śnią. Machanie ogonem, przebieranie łapami, mruczenie i poszczekiwanie lub mlaskanie? To dowód na psie śnienie? Rozpłaszczę się przed każdym, kto będzie potrafił zdać relację ze zwierzęcego snu. Powiem tak, psy śpią i śnią. Śpią w każdej nadażającej się okazji, śnią wierzę w to głęboko. Ale o czym śnią nigdy tego nie odgadniemy. Nadużyciem będzie jeśli byśmy starali się to odgadnąć.  

Napisałem kilka lat temu taki tekst, właśnie o psim śnieniu.

Widział wcześniej wiele razy jak jego psy biegały i szczekały we śnie. Raz wyglądało to zabawnie, gdy pies przebierał łapami, sapał i usiłował szczekać z zamkniętym pyskiem. Innym razem wydawało się, że zwierze dostało konwulsji i wymaga natychmiastowej pomocy. Tymczasem jest to najzwyklejszy sen. Tylko czy można dramaturgię psiego snu porównywać z ludzką. Gdy zwierzęciem była suka rasy Dog Niemiecki wyobrażał sobie, że we śnie przepędza ze swojego terytorium największych wrogów, szczerzy kły by pokazać swoją siłę i pozycję. Basowe pomruki raczej jednoznacznie kojarzyły się z okazywaniem przewagi niż uległości. Odgłosy wydawane przez przesuwane w tym momencie meble potęgowały wrażenie. Suka leżąca przy sporej szafie potrafiła przesunąć ją o kilka centymetrów, gdy była potrzebna jej do zapierania się podczas swojego sennego biegu. Stół w jadalni mógł jeździć po całym pokoju, gdy suka doganiała reszkami sił ostatniego gołębia na ulicy. Czasami dożyca najwyraźniej łkała, popiskiwała jak szczeniak walczący o miejsce przy sutku z pysznym mlekiem. Nie wiedział czy był to płacz rozpaczy kwilenie z bólu czy strachu. Kojarzył to tylko z łkaniem. Gdy słyszał taki odgłos, delikatnie głaskał ją po uchu, psina budziła się, ale nie wyrywała ze snu. Widok jej pana najwyraźniej ją uspokajał i pozwalała sobie spać dalej. Inaczej było z pogonią, wyrwanie jej z takiego snu wprowadzało sukę w paniczne niezrozumienie otaczającej rzeczywistości. Zwierze nie potrafiło zasnąć ponownie. Budziła się na dobre i najwyraźniej zniesmaczona utratą zdobyczy, przechadzała się węsząc, co by tu jeszcze zjeść.
Nie lubiła wtedy, gdy Duży próbował jakiejś zabawy. Nie lubiła wtedy nikogo. Zawsze obiecywał sobie, że następnym razem pozwoli jej rozszarpać i pożreć tego gołębia. Jednak zawsze budził ją, pełen obawy o zdrowie suki.
Inaczej jest z Bertą. Przede wszystkim jest mniejsza spokojniejsza, najspokojniejsza, najbardziej uległa sunia świata. Berta lubi spać spokojnie, jeść spokojnie, wąchać delikatnie i oczywiście spokojnie. Spokój jest najważniejszym stanem w jej życiu. Jeżeli śpi i warczy to jestem absolutnie pewien, że nic złego jej się nie dzieje. Nie doznała w swoim życiu żadnej krzywdy to niby skąd ma wiedzieć, co to znaczy. Jedyne upokorzenie, jakiego doznała to karcący wzrok właściciela
i grożenie palcem, gdy np. załatwiała potrzeby fizjologiczne w miejscach niedozwolonych. Akceptacja Dużego jest największą nagrodą dla Berty. Brak takiej akceptacji to wystarczający powód do depresji lub przynajmniej głębokiego smutku. Duży nie budzi Berty, niech ma sny, które do niej przychodzą. Jeżeli są przyjemne niech wejdzie w nie głębiej, żeby poczuć przyjemność. Jeżeli są groźne lub niewygodne, niech dozna uczuć z nimi związanych żeby lepiej je poznać.
 

23:18, r.drozda
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 lutego 2009
Dzisiaj niespodziewanie znalazłem czas, żeby gdzieś opublikować część moich psich zdjęć. Najpierw archiwum. Potem bardziej aktualne. http://picasaweb.google.pl/robert.drozda
23:38, r.drozda
Link Dodaj komentarz »